6 maja 2014

Pięć mitów o giełdzie, które nie pozwalają ci zarobić

Niskie stopy procentowe zmuszają Polaków do poszukiwania sposobów oszczędzania i inwestowania, które dałyby wyższy zwrot od zwykłych depozytów bankowych. W wielu krajach inwestorzy w pierwszej kolejności często zwracają się ku giełdzie. Nad Wisłą jest inaczej. Ciągle mała wiedza na temat mechanizmów rynku kapitałowego i pokutujące od lat mity sprawiają, że w akcje inwestuje tylko garstka. Im szybciej się z nimi rozprawisz, tym szybciej zaczniesz zarabiać.
Rekordowo niskie stopy procentowe NBP sprawiają, że przeciętne oprocentowanie depozytów w złotych spadło, jak podaje Comperia.pl, do około 2,46 proc. rocznie (dla lokaty na kwotę 5 tys. złotych). Niewiele mniej, bo 2,5 proc. może wynieść inflacja -  wynika z badania oczekiwań bankowców wykonanego przez firmę badawczą TNS OBOP. Taka sytuacja skłania oszczędzających do poszukiwań rozwiązań o potencjalnie wyższej stopie zwrotu, które nie dość, że uchronią przed inflacją, ale też pozwolą wypracować zysk. Najbardziej dostępnym jest giełda.
Tymczasem, chociaż Polacy otworzyli już około 1,5 miliona rachunków maklerskich, aktywnie inwestuje na giełdzie zaledwie 250-300 tys. osób, wynika z danych Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. Dlaczego tak niewiele?

Jak wskazuje badanie przeprowadzone przez Deutsche Bank przed inwestycjami na giełdzie powstrzymuje nas najczęściej pięć podstawowych obaw: „brak wystarczających środków” (50 proc. wskazań), „brak kompetencji” (16 proc.) oraz w dalszej kolejności: „zbyt duże ryzyko”, „zbyt zaawansowany wiek” czy „brak czasu”. - To mity, z którymi łatwo rozprawić się stosując zdroworozsądkowe podejście do inwestycji giełdowych – przekonuje Jacek Buczyński, analityk z Biura Maklerskiego Deutsche Bank. – Gdy już zdamy sobie sprawę z niezasadności tych obaw, otworzymy sobie drogę do efektywnego narzędzia mającego służyć pomnażaniu pieniędzy – dodaje.
Przyjrzyjmy się każdemu z nich z osobna.

Mit 1: Inwestycje na giełdzie wymagają znacznych środków
Ten mit najłatwiej obalić. Po pierwsze w przeciwieństwie do wielu innych produktów finansowych, inwestycje na giełdzie można rozpocząć przeznaczając na nie dowolnie małe środki. Jedynym ograniczeniem jest cena akcji. Te na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie wahają się od kilku groszy do kilkuset złotych. Tylko kurs akcji dwóch spółek (LPP oraz Wawel) wynosi ponad tysiąc złotych.
Brak opłat za prowadzenie rachunku maklerskiego jest już standardem na polskim rynku, a prowizje za transakcje pobierane przez domy spadły nawet do 0,19 procent. Tyle zapłacimy za transakcje kupna akcji korzystając z rachunku db Makler w Deutsche Bank Polska, najtańszego dziś na rynku wg rankingów serwisu Bankier.pl oraz „Pulsu Biznesu”.

Mit 2: Z giełdą związane jest ogromne ryzyko
Każdy inwestując w akcje powinien zdawać sobie sprawę, że ich cena może być bardzo zmienna. Wartość spółki może spaść lub wzrosnąć o kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt procent w ciągu jednej sesji. Ryzyko straty pieniędzy jest ceną za potencjalne ponadprzeciętne zyski. Jest kilka sprawdzonych sposobów, aby je okiełznać.
- Po pierwsze, początkujący inwestor giełdowy nie powinien od razu lokować  w nią znacznej części swoich oszczędności – mówi Jacek Buczyński z Deutsche Bank. – Może zacząć od niewielkich sum, sięgających na przykład 5-10 procent wartości jego portfela – dodaje. Powinien też szczerze odpowiedzieć na podstawowe pytanie: czy jestem w stanie pogodzić się z ewentualną stratą znacznej części inwestowanych na giełdzie pieniędzy. – Jeśli odpowiedź brzmi „nie”, najprawdopodobniej nie będziemy w stanie podejmować racjonalnych decyzji zakupu oraz sprzedaży akcji i powinniśmy zrezygnować z tego pomysłu albo zacząć swoją przygodę z giełdą od mniejszej sumy – radzi ekspert Deutsche Bank Polska.
Druga podstawowa metoda na radzenie sobie z ryzykiem polega na dywersyfikacji inwestycji giełdowych, czyli kupowaniu akcji różnych spółek, najlepiej z różnych  branż, oraz rozkładaniu tych zakupów w czasie. – To właśnie odróżnia rozsądnego inwestora od hazardzisty. Próba kupna tej jedynej właściwej spółki w najodpowiedniejszym momencie da nam teoretycznie szansę szybkiego zysku w krótkim czasie, ale równie dobrze może skończyć się szybką i bolesną stratą – przestrzega ekspert Deutsche Bank. – Dużo rozsądniej jest inwestować w walory kilku różnych spółek - mówi Jacek Buczyński z Biura Maklerskiego Deutsche Bank.
Szacując ryzyko związane z kupnem akcji warto też pamiętać, że także rozwiązania oszczędnościowe nie są go całkowicie pozbawione. Dla przykładu środki zgromadzone na lokatach są zabezpieczone Bankowym Funduszem Gwarancyjnym, jednak oprocentowanie może spaść poniżej inflacji, jak to ma miejsce w krajach zachodniej Unii Europejskiej, co sprawia, że trzymane na nich oszczędności realnie tracą na wartości. Właśnie w takiej sytuacji warto rozważyć bardziej agresywne inwestycje, np. te w akcje.

Mit 3: Inwestycje giełdowe pochłaniają dużo czasu
To prawda, że kupno i sprzedaż akcji wymaga nieco więcej zaangażowania niż przelanie pieniędzy na bankową lokatę. Jednak stereotyp gracza giełdowego przyklejonego do kilku ekranów monitora, wykonującego kilka transakcji na minutę dotyczy jedynie zawodowych maklerów oraz nielicznej grupki hobbystów-pasjonatów, którzy próbują się z nimi zmierzyć. Zdecydowana większość inwestorów indywidualnych na całym świecie dokonuje nie więcej niż kilka transakcji miesięcznie.
Z kolei ich wykonywanie stało się dziecinnie proste dzięki nowoczesnym technologiom. Dostępne na polskim rynku internetowe systemy transakcyjne domów maklerskich są zaprojektowane tak, że ich obsługa praktycznie nie różni się zbytnio od obsługi internetowego konta bankowego. W kilku intuicyjnych ruchach można zlecić maklerom kupno lub sprzedaż akcji.
- Inwestując długoterminowo nie trzeba codziennie śledzić wykresów giełdowych. Wręcz przeciwnie, zbyt częste decyzje dotyczące transakcji, podejmowane pod wpływem emocji są częstym błędem – mówi ekspert Deutsche Bank.

Mit 4: Giełda jest dla młodych
Rzeczywiście, z jednej strony najbezpieczniejsze inwestycje w akcje to te dokonywane z długim horyzontem czasowym, sięgającym kilku dekad. Jednak także zakupy w krótszej perspektywie pozwalają zredukować ryzyko związane z okresowymi wahaniami koniunktury giełdowej. Obserwując historyczne wyniki najstarszych funkcjonujących do dzisiaj indeksów giełdowych, np. nowojorskiego Dow Jones Industrial, widać, że nawet po największych zawirowaniach rynkowych były one w stanie odrobić straty w ciągu jednej czy dwóch dekad.
- Przekonanie o tym, że giełda jest dla młodych, wynika z opacznego rozumienia inwestycji w akcje. W Polsce są one często mylone z krótkoterminowymi spekulacjami, czy tzw. day tradingiem – mówi Jacek Buczyński z Biura Maklerskiego Deutsche Bank Polska. – Tymczasem na Zachodzie inwestorzy indywidualni najczęściej wykorzystują giełdę jako dodatkową formę średnio- i długoterminowego inwestowania. W tym przypadku doświadczenie życiowe, dystans do codziennego szumu informacyjnego są ważnymi atutami - dodaje.

Mit 5: Na giełdzie zarabiają tylko eksperci
O sukcesie na giełdzie decyduje wybór właściwych akcji. Tych, których cena wzrośnie. Doświadczeni inwestorzy poszukują ich korzystając z dwóch podstawowych narzędzi: analizy technicznej, czyli obserwacji historycznych cen akcji i prognozowania na ich podstawie przyszłych trendów, oraz analizy fundamentalnej, w której bierze się pod uwagę wyniki finansowe spółek, ich konkurencyjność oraz perspektywy rozwoju spółki i całego sektora.
- Początkujący inwestor nie musi wykonywać tej pracy osobiście. Może skorzystać z analizy profesjonalistów, którzy regularnie wydają rekomendacje kupna, bądź sprzedaży notowanych na giełdzie papierów wartościowych – mówi ekspert z Biura Maklerskiego Deutsche Bank.
Inwestorzy indywidualni, którzy chcą dokonać dokładniejszej analizy interesujących ich akcji, mają do dyspozycji coraz więcej narzędzi pomagających podjąć właściwe decyzje. Oprócz ogólnie dostępnych bezpłatnie aktualnych i historycznych notowań akcji, wiadomości ze spółek, komentarzy i rekomendacji dostępnych na stronach biur maklerskich czy portali finansowych, pojawiają się wyspecjalizowane serwisy, które za niewielką opłatą udostępniają bardziej zaawansowane analizy, takie jak StockwatchFundamentalna czy ATSkaner, prowadzony przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Ten ostatni wysyła użytkownikom spersonalizowane alerty dotyczące interesujących ich spółek (od niedawna jest dostępny bezpłatnie dla klientów Biura Maklerskiego Deutsche Bank).
– Przy wyborze akcji możemy kierować się też własnymi obserwacjami. Dla przykładu, jeśli korzystamy z usług firmy, która jest notowana na giełdzie i naszym zdaniem dobrze radzi sobie na rynku, warto sprawdzić, jak w danym momencie są wyceniane jej akcje – zauważa ekspert Biura Maklerskiego Deutsche Bank. - Spostrzeżenia z życia wzięte mogą być często bardziej wartościowe niż te pochodzące od analityka - dodaje.
Żyjemy w świecie nieprzerwanej inflacji. Czy chcemy tego, czy nie, aby chronić przed nią nasze oszczędności musimy nimi aktywnie zarządzać. Inwestycje giełdowe są jednymi z łatwiejszych form agresywniejszego oszczędzania. Mają trzy kluczowe zalety: są tanie, więc praktycznie można je zacząć od dowolnej kwoty. Na giełdę można wejść w dowolnym momencie oraz w dowolnym momencie się wycofać. Wreszcie są szybkie i wygodne: transakcję można zlecić w kilka sekund za pośrednictwem internetowego systemu transakcyjnego.
Inwestując część oszczędności na giełdzie, a resztę pozostawiając na depozytach bankowych, mamy szansę skuteczniej pomnażać pieniądze jednocześnie minimalizując ryzyko straty. Ale żeby się o tym przekonać, trzeba spróbować tego na własnej skórze.

 



back

Navigation Fusszeile:
Ostatnia aktualizacja: 4.12.2018
Copyright © 2019 Deutsche Bank AG, Frankfurt am Main
Ta strona wykorzystuje pliki cookie w celu poprawy doświadczenia użytkownika. Jeśli zamkniesz to okno i kontynuujesz przeglądanie, zakładamy Twoją zgodę. Aby uzyskać więcej informacji na temat plików cookie, których używamy i dowiedzieć się, w jaki sposób można wyłączyć pliki cookie, zobacz nasze Zawiadomienie o wykorzystywaniu plików Cookie.