26 kwietnia 2013

Jedź spokojnie na majówkę, gospodarki nie zrujnujesz

Dopiero co z początkiem kwietnia obchodziliśmy Święta Wielkanocne, a za pasem już długi weekend majowy. Wystarczą zaledwie trzy dni urlopu, by móc cieszyć się aż dziewięciodniowym wypoczynkiem. Już pod koniec maja czeka nas kolejny wydłużony weekend, związany ze świętem Bożego Ciała. W tygodniach, kiedy występują wolne dni, handel praktycznie zamiera, nie funkcjonuje giełda, a większość firm pracuje na „zwolnionych obrotach”, niezależnie od branży. Czy tegoroczne długie weekendy i święta będą miały negatywne konsekwencje dla polskiej gospodarki?
Według Arkadiusza Krześniakagłównego ekonomisty Grupy Deutsche Bank w Polsce - niekoniecznie. - Układ długich weekendów i świąt ma znaczenie dla nieskorygowanej sezonowo produkcji przemysłowej i jest on oczywiście widoczny, jeśli porównujemy kolejne miesiące lub dany miesiąc do analogicznego miesiąca roku ubiegłego – komentuje. – Kumulujące się wolne dni świąteczne mają również negatywny wpływ na sprzedaż detaliczną, ale jest on częściowo kompensowany przesunięciami popytu na dni przed i po długim weekendzie, i można go porównać do efektów, jakie wywołuje np. zła lub bardzo dobra pogoda w danym miesiącu – dodaje.
 
Nagromadzenie dni wolnych w taki sposób, że skłaniają pracowników do brania kilku dni urlopu, a tym samym znaczącego wydłużenia wypoczynku, spowoduje zastój w wielu firmach. W 2013 r. mamy aż siedem długich weekendów, z których przede wszystkim ten majowy oraz grudniowy, dzięki zaledwie kilku dniom urlopu, mogą trwać ponad tydzień. Długie weekendy szykują się nam w okolicy Bożego Ciała, które przypada w czwartek, 30 maja, oraz przypadającego w czwartek, 15 sierpnia, Święta Wojska Polskiego. Arkadiusz Krześniak zapewnia jednak, że w ujęciu rocznym jedyne znaczenie ma łączna liczba dni roboczych w danym roku, a ta nie podlega dużym zmianom rok do roku, bowiem długie weekendy są z reguły równoważone większą liczbą dni roboczych w innych miesiącach.
 
Polska z 13-stoma dniami wolnymi od pracy, nie wyróżnia się specjalnie na tle innych europejskich krajów. Z danych opublikowanych w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej wynika, że znacznie dłużej od nas odpoczywają chociażby Belgowie (20 dni), Słoweńcy (17), Słowacy (16), Litwini (15) i Łotysze (14). Mniej dni wolnych mają natomiast Niemcy (9), Hiszpanie (8), Anglicy (8) czy wreszcie najbardziej pracowici Holendrzy (7 dni).
 
Zdaniem Arkadiusza Krześniaka z Deutsche Bank, układ dni świątecznych w tym roku nie będzie miał szczególnego wpływu na polski PKB- Liczba dni roboczych w roku ma znacznie mniejsze znaczenie dla gospodarki niż zmiany popytu krajowego i zagranicznego, zmiany produktywności pracy, zmiany parametrów polityki fiskalnej i pieniężnej, czy też kursu złotego – mówi.
 
W 2013 r. mamy do przepracowania w sumie 251 dni roboczych, czyli zaledwie o jeden dzień mniej niż w latach 2012 i 2011. - Gdyby PKB był tworzony równomiernie w skali całego roku i nie było wahań sezonowych lub gospodarka pracowała przy maksymalnym wykorzystaniu mocy produkcyjnych i czynników produkcji (co oznaczałoby m.in. pełne zatrudnienie), różnica jednego dnia roboczego w skali roku oznaczałaby ok. 0,4 proc. dodatkowego wypracowanego PKB – wylicza główny ekonomista Grupy Deutsche Bank. - W związku z tym, że w 2013 r. nasza gospodarka, ze względu na stan gospodarki w całej Europie i na świecie, będzie pracować znacznie poniżej swojego potencjału, wpływ jednego mniej dnia roboczego prawdopodobnie nie przekroczy 0,1 proc. PKB. Statystycznie odpowiada to  ok. 1,6 mld zł produktu krajowego, który nie zostanie wytworzony. Z drugiej jednak strony, o koniunkturze nie decyduje podaż, ale popyt, który mniejszym stopniu zależy od liczby dni roboczych i jest zależny głównie od dochodów do dyspozycji gospodarstw domowych oraz od koniunktury na głównych rynkach eksportowych.
 
Trzeba pamiętać, że podczas gdy produkcja przemysłowa zwalnia, w niektórych branżach długie weekendy to czas wytężonej pracy. Pierwsze dni maja oznaczają start sezonu dla biur turystycznych oferujących klientom kilkudniowe wyjazdy, hotelarzy czy restauratorów, którzy mają szansę na dobry zarobek, szczególnie jeśli dopisze pogoda. Zauważalny jest również wzrost obrotów w centrach handlowych przed i pomiędzy dniami świątecznymi. Zakaz handlu w święta powoduje, że w pozostałe dni klienci, którzy nie wyjechali korzystając z dnia wolnego, mają czas na zrobienie większych zakupów.

 



back

Navigation Fusszeile:
Ostatnia aktualizacja: 4.12.2018
Copyright © 2019 Deutsche Bank AG, Frankfurt am Main
Ta strona wykorzystuje pliki cookie w celu poprawy doświadczenia użytkownika. Jeśli zamkniesz to okno i kontynuujesz przeglądanie, zakładamy Twoją zgodę. Aby uzyskać więcej informacji na temat plików cookie, których używamy i dowiedzieć się, w jaki sposób można wyłączyć pliki cookie, zobacz nasze Zawiadomienie o wykorzystywaniu plików Cookie.