19 lutego 2013

Długi termin – czyli sposób na bezpieczny zysk na giełdzie

Wbrew obiegowej opinii giełda to nie tylko miejsce dla spekulantów. Jak pokazują historyczne dane, inwestycje w akcje na okres kilku albo kilkunastu lat mogą być skutecznym sposobem na lokowanie oszczędności. Co więcej, im dłuższy horyzont czasowy inwestycji, tym niższe prawdopodobieństwo straty. W czasach, gdy obniżki stóp procentowych sprawiły, że lokaty terminowe coraz rzadziej dają zysk przewyższający inflację, warto zastanowić się nad kupnem akcji.

Światowe instytucje finansowe budują supernowoczesne światłowody między Nowym Jorkiem, Londynem a Tokio tylko po to, by skrócić o kilka setnych sekundy czas, który potrzebują informacje na pokonanie odległości między największymi parkietami. Po co? By komputery wykorzystywane przez maklerów mogły w porę zareagować na zmiany cen akcji. Wykorzystanie zaawansowanych technologii w tzw. handlu wysokich częstotliwości (High Frequency Trading) pozwala algorytmom na usługach największych inwestorów instytucjonalnych momentalnie reagować na sytuację na rynku. Czy oznacza to, że przeciętny Kowalski nie ma już czego szukać na giełdzie?

Niekoniecznie. Chociaż giełda zazwyczaj kojarzy się ze spekulacjami, w rzeczywistości zdecydowana większość z nas inwestuje długoterminowo. Jak pokazuje najnowsze Ogólnopolskie Badanie Inwestorów 2012 prowadzone przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (SII) we współpracy z Deutsche Bank PBC, aż trzy czwarte osób lokuje środki w akcje na okres powyżej miesiąca, a 38 proc. ankietowanych na ponad rok.  Daytrading, czyli jedną z najbardziej spekulacyjnych strategii inwestycyjnych, w których kupuje się i sprzedaje akcje na bieżąco, stosuje zaledwie 4 proc. badanych przez SII osób.

- Na dojrzałych rynkach finansowych powszechnie inwestuje się długoterminowo w akcje. W USA czy Europie Zachodniej wielu emerytów korzysta ze środków zgromadzonych dzięki dekadom systematycznych inwestycji giełdowych – mówi Jacek Buczyński, analityk Biura Maklerskiego Deutsche Bank PBC. – Chociaż historia GPW jest dużo krótsza, to nasz rynek osiągnął już stan, w którym zaczyna przeważać przekonanie o skuteczności relatywnie bezpiecznych, długoterminowych inwestycji – dodaje.

Na jaką stopę zwrotu można liczyć inwestując długoterminowo?

Jak każda inwestycja, także ta w akcje wiąże się z ryzykiem. Jednak patrząc na dane historyczne, można zauważyć, że mimo bolesnych okresów bessy, które głęboko zapadają w świadomości inwestorów, w długim okresie indeksy giełdowe pną się w górę.

W ciągu ostatnich 15 lat całkowita stopa zwrotu z inwestycji w spółki WIG, uwzględniająca także przychody z wypłacanej dywidendy, wyniosła średnio 12 procent rocznie. To dużo więcej niż dały zarobić w tym okresie obligacje skarbowe czy lokaty. - Trzeba jednak pamiętać, że w przypadku rynku akcji odchylenie standardowe stopy zwrotu jest bardzo duże i wynosiło w tym okresie około 28 procent – mówi Łukasz Porębski, Wiceprezes Zarządu Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. –Oznacza to, że zyski są bardzo zmienne. To ryzyko, na które trzeba być gotowym lokując pieniądze na giełdzie – dodaje.

Jak inwestować skutecznie?

Inwestycje długoterminowe w akcje nie wymagają tyle zaangażowania, co daytrading czy inne strategie krótkoterminowe, jednak sam zakup kilku przypadkowych spółek z indeksu WIG20 nie gwarantuje zysków w przyszłości. – W inwestycjach długoterminowych najważniejsze są: podstawowa znajomość strategii, wiedza o spółkach i branżach, w które chcemy lokować kapitał, oraz zrozumienie swoich emocji, ich kontrola i konsekwencja – mówi Jacek Buczyński z Deutsche Bank PBC.  – Faktycznie, nasze badania pokazują, że dla bardziej doświadczonych inwestorów giełdowych właśnie to ostatnie jest największym wyzwaniem. Początkujący zwracają uwagę na techniki doboru akcji. Zaawansowani na to, jak zapanować nad chciwością lub strachem, czyli siłami, które opanowują ich głowy w  zależności od tego, czy kursy podążają w górę, czy w dół – potwierdza Łukasz Porębski z SII .

Spekulanci w ocenie spółek na co dzień stosują głównie analizę techniczną. To metoda prognozowania przyszłych cen papierów wartościowych na podstawie historycznego zachowania kursów i wolumenu cen historycznych. – W praktyce sprowadza się do wnikliwej analizy wykresów kursów, w celu znalezienia najlepszego momentu kupna bądź sprzedaży akcji – wyjaśnia Jacek Buczyński z Biura Maklerskiego Deutsche Bank PBC. 

Inwestorzy długoterminowi raczej nie będą ufać tej metodzie. Dużo ważniejsza jest dla nich druga dominująca technika, czyli analiza fundamentalna. Polega ona na dogłębnym badaniu kondycji przedsiębiorstwa, jego finansów, planów i perspektyw rozwoju, sytuacji branży czy całej gospodarki. I tu dobra wiadomość: inwestor nie musi wykonywać całej tej pracy osobiście. Powszechnie dostępne są rekomendacje, raporty analityczne, narzędzia internetowe zbierające te dane i na ich podstawie budujące rankingi spółek. – To wszystko jest bardzo pomoce, jednak każdy inwestor powinien wiedzieć, co czyta i starać się samemu zrozumieć, dlaczego dana rekomendacja jest pozytywna, bądź negatywna. Jeśli tego nie wie, raczej nie powinien się nią kierować – mówi Łukasz Porębski.

Kluczem do owocnych długoterminowych inwestycji jest oprócz właściwej oceny cyklu koniunkturalnego, także konserwatyzm i konsekwencja w działaniu.  -  Długoterminowy inwestor powinien trzymać emocje na wodzy. Dobrze jeśli zna opinie dotyczące sytuacji rynkowej prezentowane np. w mediach, ale jednocześnie nie podchodzi do nich bezkrytycznie i stara się wypracować własny pogląd – mówi Jacek Buczyński, analityk Biura Maklerskiego Deutsche Bank PBC. - Powinien natomiast interesować się sytuacją w spółkach, które zamierza kupić  bądź posiada w swoim portfelu, perspektywami dla sektorów, w których operują, oraz mieć świadomość ogólnych trendów gospodarczych – dodaje.

Jak zbudować portfel długoterminowy?

Dywersyfikacja jest jedną z podstawowych zasad, która pozwala długoterminowemu inwestorowi ograniczyć ryzyko strat. Kupując papiery wielu spółek z różnych sektorów można się zabezpieczyć na wypadek, gdy jedna z nich znalazła się w kłopotach albo zbankrutowała. Ta strategia ogranicza potencjalne straty, ale też niestety zyski. – Teoretycznie najwięcej można zarobić stawiając wszystko na zwycięską kartę, ale podobnie jak w kasynie, można też bardzo szybko stracić cały kapitał – mówi Jacek Buczyński. – Maksymalizację zysków lepiej pozostawić zawodowcom, a szukając miejsca, gdzie nasze oszczędności będą stosunkowo bezpiecznie zarabiać, lepiej jest wybrać ostrożniejszą strategię – dodaje.

Jak zauważa Łukasz Porębski, niedawna historia pokazała, że nawet zakup akcji różnych spółek, ale jednego sektora, może być bardzo ryzykowny.  – Złota zasada „nie wkładaj wszystkich jajek do jednego koszyka” niejednego uchroniła przed katastrofą. Dobrym przykładem jest polska branża budowlana, gwiazda mieszkaniowej hossy.  Wkładając kapitał nawet w wiele spółek z tego sektora, można było stracić praktycznie wszystko – mówi Łukasz Porębski. Jak podkreśla z kolei Jacek Buczyński,  dywersyfikacja  to wybór pomiędzy różnymi instrumentami z danej klasy aktywów, np. akcji. Równie istotna jest jednak także alokacja środków pomiędzy różne aktywa. W naszym portfelu inwestycyjnym powinniśmy mieć chociażby gotówkę, obligacje, akcje, być może złoto i inne instrumenty. 

To, w ile spółek inwestujemy, zależy w dużym stopniu od wartości naszego portfela. - Jeśli  mamy 5000 złotych, nie powinniśmy inwestować w 10 spółek, bo będzie to nieopłacalne ze względu za prowizję, jaką zapłacimy za każdą transakcję – mówi Łukasz Porębski. – Przeciętny Kowalski inwestuje na giełdzie 20-30 tys. złotych, taka suma pozwala mu na zakup akcji od pięciu do siedmiu spółek – dodaje. Jak zaznacza, zbyt duża liczba spółek w portfelu nie jest dobra. - Co prawda maleje ryzyko straty, ale problemem staje się śledzenie informacji o każdym z przedsiębiorstw.

Czy to dobry moment na wejście w akcje?

W opinii ekspertów obecnie sytuacja wydaje się sprzyjać giełdowym zakupom. - Na pewno nie jesteśmy w szczycie hossy, jaki mieliśmy w 2007 roku, kiedy fundusze pokazywały stopy zwrotu w setkach procent – mówi Łukasz Porębski. – Z drugiej strony nie jest to też moment szczytu niepewności, podobnego do tego w połowie ubiegłego roku, kiedy na rynkach widać było strach przed bankructwem południa strefy euro – dodaje. Jak zauważa, nie widać zapowiedzi pogorszenia wskaźników makroekonomicznych: - Polska gospodarka co prawda zwalnia, ale wskaźniki wyprzedzające od kilku miesięcy się nie pogarszają.

Mimo to, ekonomiści nadal przestrzegają, że 2013 rok będzie niepewny. Dobra wiadomość jest taka, że inwestor długoterminowy w mniejszym stopniu powinien przejmować się okresowymi wahaniami koniunktury. Dlaczego? Bo dywersyfikacja, o której mówiliśmy wcześniej, dotyczy też momentu zakupu i sprzedaży. – Wchodząc na rynek akcji, najlepiej rozłożyć zakupy w czasie. W ten sposób uchronimy się przed ryzykiem kupna na lokalnej „górce”  – mówi Jacek Buczyński z Deutsche Bank PBC. – Inwestor długoterminowy powinien uodpornić się na tymczasowe straty swojego portfela. Pamiętajmy, że jak potwierdzają statystyki, gdy inwestujemy z wieloletnim horyzontem, czas działa na naszą korzyść – dodaje.

 



back

Navigation Fusszeile:
Ostatnia aktualizacja: 4.12.2018
Copyright © 2019 Deutsche Bank AG, Frankfurt am Main
Ta strona wykorzystuje pliki cookie w celu poprawy doświadczenia użytkownika. Jeśli zamkniesz to okno i kontynuujesz przeglądanie, zakładamy Twoją zgodę. Aby uzyskać więcej informacji na temat plików cookie, których używamy i dowiedzieć się, w jaki sposób można wyłączyć pliki cookie, zobacz nasze Zawiadomienie o wykorzystywaniu plików Cookie.